Idealny Właściciel

Idealny Właściciel, czyli taki, który nie tylko dba o psa, ale również o otoczenie. Taki, który mógłby być wzorem i dzięki któremu w końcu psiarze nie powodowaliby zniechęcenia i odrazy na twarzach innych obywateli.

Ostatnio długo o tym myślałam, bo na spacerach spotykamy rozmaitych ludzi, właścicieli psów, których zachowaniu wiele można by zarzucić. Również na forach niejednokrotnie odzywają się ludzie, przez których posiadanie psa będzie w głowach niektórych wiązane jedynie z kłopotem, przykrościami i niechęcią. Tak więc pozwoliłam sobie stworzyć parę punktów, z których taki Idealny Właściciel powinien „się składać”. Kolejność zupełnie przypadkowa.
1. Troska o psa
To jest takie absolutne minimum. Nie jestem w stanie stwierdzić, po co jest pies osobom, które wychodzą na spacer na 5 minut dziennie z wyrazem totalnego obrzydzenia na twarzy. W tej kwestii wyróżniałbym trzy aspekty: dbanie o odpowiednie żywienie, właściwą opiekę weterynaryjną – czyli dwie podstawy – oraz dbanie o rozwój psychiczny i zaspokojenie potrzeb. Ten trzeci punkt wcale nie jest taki oczywisty, bo nie wszystkim przychodzi na myśl, aby swojego psa socjalizować z innymi, co w przyszłości zaowocowałoby posiadaniem psa, który umie odnaleźć się w grupie innych psów. Na szczęście, coraz większej liczbie osób wpada na myśl, aby cokolwiek z tym psem robić – i nie mówię tutaj o „pracy” czy uczeniu sztuczek, choć to polecam, jeśli ktoś chce mieć fajną więź z psem, ale o wychowaniu tego psa, wpojeniu mu pewnych zasad i zapewnieniu odpowiedniej dawki ruchu. To jest dla mnie podstawa.
2. Dbanie o opinię
Poniekąd wiąże się to z punktem pierwszym, czyli troską o psa. Znaczy dla mnie tyle, że każdy właściciel psa zachowaniem swoim oraz swojego czworonoga wyrabia w środowisku pewną opinię o psiarzach ogółem. Dlatego, jeśli ktoś trafi na jednego psiarza, który będzie chamem, to jeżeli kiedykolwiek spytamy go, co sądzi o psiarzach – przywoła właśnie ten argument, że to chamy. Dlaczego? Dlatego, że ludzie o wiele bardziej pamiętają „mocne” zdarzenia, zwłaszcza negatywne. I dlatego, że mało my, psiarze, dajemy pozytywnych wrażeń. Tak więc Idealny Właściciel nie ma psa, który chce wszystkim na ulicy dookoła poobgryzać kostki, gdy idzie na smyczy; nie ma psa, który podbiega do obcych, żeby na nich poskakać, zostawiając na przykład piękne, błotne ślady na jasnym ubraniu („bo to tylko szczeniaczek!”); nie ma psa, który ciągle i w kółko szczeka, a właściciel machnie ręką „bo on tak ma”.
3. Dbanie o czystość
Nie tyko czystość zwierzaka, ale też czystość otoczenia. Psy nie kojarzą się z brudem dlatego, że śmierdzą, tylko dlatego, że zostawiają odchody, a raczej: załatwiają się i mają lamerskich właścicieli, którzy po nich nie sprzątają. Pomijając fakt, że sprzątanie po psie to obecnie obowiązek ustawowy, to taka czynność powinna wynikać po prostu z naszego osobistego poczucia taktu i kultury osobistej. Przecież gdyby pies się załatwił w domu, to nie zostawilibyśmy kałuży sików albo wielkiej kupy na środku domu – tylko posprzątalibyśmy. Dlaczego? Ano dlatego, że z tego mieszkania korzystamy i w nim siedzimy. W związku z tym, pomyślmy – czy nie korzystamy w przestrzeni publicznej? Nie zliczę, ile razy wdepnęłam w psią kupę, spacerując z psem, i ile razy w psią kupę wpadła piłka mojego psa, zniechęcając go skutecznie do zabawy. Czy nie byłoby lepiej, gdyby takie wypadki się nie zdarzały? Czy to tak wiele – wziąć woreczek, schylić się, zebrać kupę i wyrzucić, nawet do zwykłego kosza? Oczywiście – jeśli spacerujemy z psami po dzikich polach, to nikt nie każe nam sprzątać; jeśli pies najbardziej lubi się załatwiać w wysokich krzakach, to nie musimy się przez nie przedzierać z maczetą. Ale jeżeli nasz pies zostawi odchody na trawniku czy – o zgrozo! – chodniku, to nasze osobiste poczucie odpowiedzialności i kultury osobistej powinno przygiąć nam kark do ziemi, żebyśmy posprzątali. Mimo, że jestem psiarzem, zupełnie nie dziwię się ludziom, którzy nie mają psów i złorzeczą na niesprzątających ich posiadaczy. Posprzątać to nie wstyd – mnie nikt nigdy nie wyśmiał (a nawet, gdyby to zrobił – cóż, to on jest idiotą), za to parę osób mi normalnie… dziękowało! Rozwinięcie tematu tutaj.
4. Odpowiedzialność
Czyli: mam psa i jestem za niego odpowiedzialny. Naprawdę, posiadanie psa (tak samo jak posiadanie dzieci, swoją drogą) nie jest wcale obowiązkiem, to jest przywilej; aby z niego skorzystać, trzeba mieć trochę oleju w głowie i odpowiedzialności. Jeżeli wybieramy się z psem na wakacje, a ten coś zniszczy, to nie udawajmy, że nic się stało: przeprośmy, to nic nie kosztuje. Idealny Właściciel tak właśnie by zrobił. Podobnie, gdyby jego pies nagle poczuł potrzebę podbiegnięcia do innego psa: wówczas Idealny Właściciel nie cieszyłby się, że „psy się socjalizują”, tylko podszedł i zabrał psa, jednocześnie przepraszając. Wszak nie każdy właściciel psa chce, aby jego pies kontaktował się z innymi – i ma do tego prawo, jednocześnie nie musząc nikomu się tłumaczyć. Ma nawet prawo tego psa odgonić. Idealny Właściciel wie też, że nie każdy człowiek na świecie kocha pieski, i jeśli jego piesek biegnie w stronę jakiegoś człowieka, to ten może poczuć się niekomfortowo, zwłaszcza gdy psów się boi. I dzieje się tak nawet wówczas, gdy pies po prostu biegnie w kierunku człowieka, a nie do niego. Idealny Właściciel nie zmusza całego świata do obcowania ze swoim psem: wszak to jest jego pies, a nie całego świata.
5. Świadomość swojego psa
Brzmi skomplikowanie, ale to bardzo proste. Pierwsza: człowiek bierze psa danej rasy i jest świadomy, co to za rasa. Albo: bierze psa ze schroniska i jest świadomy, jakie mogą być problemy. Nie pochwalam stanowczo psa jako wybryku, chwilowej słabości, chęci niesienia pomocy „biednemu stworzeniu” i takie tam. Chcesz yorka? Nie ma sprawy! Weź go, ale pamiętaj, że to nie jest zabawka, która będzie leżała i pachniała, tylko pies, który może niszczyć, załatwiać się w domu, szczekać; który potrzebuje odpowiedniej dawki ruchu. Chcesz owczarka niemieckiego? Bierz go, ale pamiętaj, że nie wychowa się sam, podobnie jak labrador czy golden sam z siebie nie nauczy się przebywania z małymi dziećmi. Chcesz jacka? Okej, ale nie licz na psa, który będzie spokojnie leżał w domu i cieszył się, jeśli łaskawie wyjdziesz z nim 3 razy dziennie na 5 minut i go nakarmisz – licz się z tym, że przy takim rozkładzie dnia po prostu rozniesie swoje otoczenie w pył i będzie zupełnie nieznośny. I to nie będzie jego wina – tylko Twoja.
6. Świadomość, że pies to pies…
…a nie człowiek. Działa to w dwie strony. Idealny Właściciel nie traktuje swojego psa jak dziecka, rozpieszczając go do granic możliwości, pozwalając mu na wszystko, nosząc na rękach i karmiąc u siebie na kolanach. Nie pozwala, aby pies rządził jego życiem. Nie twierdzi, ze jak pies ziewa, to jest śpiący albo znudzony, a jak się oblizuje, to z pewnością jest głodny. Nie tłumaczy psu dobrotliwym tonem, że ten robi coś nie tak, podczas gdy pies próbuje z zębami na wierzchu i wielkim jeżem na karku ugryźć w tyłek innego psa. I z drugiej strony: nie każe go za coś, czego ten pies nie zrobił, bo nie umiał. Pamiętajmy: pies to nie człowiek. Nie rodzi się z potencjałem rozwoju naszego języka i choć jest w stanie skojarzyć sobie niektóre, stałe elementy życia czy rzeczywistości, to nie będzie wiedział, o co nam chodzi, gdy powiemy „siad”, jeśli go tego nie nauczyliśmy. Równie dobrze możemy nauczyć naszego psa siadać na „skacz” albo „leżeć”, bo dla niego słowa nie mają znaczenia – słowo zaczyna mieć dla niego znaczenie, gdy zostanie uwarunkowane i skojarzone z pewną czynnością. O wiele więcej naszemu psu mówi nasz ton. Ale też – Idealny Właściciel nie puszcza psa luzem, żeby potem za nim krzyczeć „wracaj tutaj, bo ci wpieprzę”, a gdy pies wreszcie wróci, to go zlać smyczą. Dlaczego? Bo po pierwsze: pies nie wie, o co chodzi z wracaniem na komendę, skoro nikt go tego nie nauczył. Po drugie: słysząc zdenerwowanego właściciela, z pewnością ostatnią rzeczą, która przyjdzie mu na myśl, będzie powrót’; nie będzie słyszał warunku w sensie: „jeśli wrócisz, to ominie Cię kara”, usłyszy tylko zdenerwowany ton głosu swojego pana. Po trzecie: skojarzy, ze gdy wraca, to mu się obrywa, więc przebywanie z właścicielem jest złe, a przebywanie bez niego – całkiem fajne. I na pewno nie będzie wracał.