Góry Świętokrzyskie z psem: Święta Katarzyna – Łysica

Jeśli przypadkiem przyjechaliście w Góry Świętokrzyskie i chcielibyście z psem przejść się po nich raczej rekreacyjnie, to zdecydowanie polecam Łysicę. Choć samo pasmo górskie jest niewielkie, to Łysica stanowi najniższy szczyt Korony Gór Polski, a zarazem najwyższy szczyt całych Gór Świętokrzyskich. Nie zajmie Wam wiele czasu, ale zdecydowanie – warto.

O PORUSZANIU SIĘ PO ŚPN

Na początek kilka kwestii praktycznych. Szlaków nie ma tak wiele jak np. w Tatrach, co wydaje się być oczywiste z uwagi na rozmiar całego pasma; jednocześnie są one dość licznie uczęszczane, zwłaszcza w pogodne weekendy. Trzeba się z tym liczyć albo przyjechać po prostu nieco wcześniej.

Według regulaminu parku psy mogą być wprowadzane jedynie na smyczy. I naprawdę gorąco o to apeluję, bo korona nikomu z głowy nie spadnie, jeśli weźmie ze sobą psa na smyczy czy pasie biodrowym, zwłaszcza że turystów bywa tam sporo. Ostatecznie warto pamiętać, że w końcu taki jest przepis, a w PN jesteśmy niejako w odwiedzinach w naturalnym środowisku dzikich zwierząt. Miejmy do tego szacunek i wyjdźmy ponad swoją ambicję pt. „Mój pies jest świetnie wyszkolony i zawsze wraca”. Naprawdę nikogo to nie interesuje 😉

dsc06778-kopia

Po trzecie, odradzam raczej poruszanie się ze szczytu na szczyt, zwłaszcza jeśli pragniecie zaliczyć jednego dnia Łysicę i Łysą Górę (nie, to nie to samo ;)), ale nie interesuje Was przejście całego pasma Łysogór. Dlaczego? Głównie dlatego, że czeka Was kilka godzin marszu (ok. sześciu), z czego część przejdziecie po asfalcie i wsią. Nie wiem, czy to na tyle fascynujące, aby się tak wybierać – zwłaszcza, że można zorganizować to nieco inaczej.

ŚW. KATARZYNA

Święta Katarzyna to niewielka wieś znana głównie z nazwy pochodzącej od parafii św. Katarzyny. Mieszka tutaj ok. 400 osób.

Według podań w miejscu obecnej wsi istniała stara, pogańska osada. Z czasem zaczęli osiedlać się tutaj pielgrzymi, zaś pierwszy kościółek został wybudowany pod koniec XIV wieku. Obecnie w drodze na Łysicę mijamy przede wszystkim zakon bernardynek, pierwotnie wybudowany w XV wieku jako zakon męski bernardynów. Przylega do niego kościół pw. św. Katarzyny – imponujący i doskonale widoczny. Obejrzenie obu tych miejsc polecam osobom lubiącym zabytki sakralne, bo sam zespół klasztorny wpisano na listę zabytków nieruchomych.

klasztor bernardynek łysica

W samej wsi znajdziecie sporo parkingów, w tym jeden tuż przy wejściu na szlak. Nie jest trudno tutaj dotrzeć, wystarczy poruszać się główną drogą. Wejście na szlak jest dobrze oznaczone i widoczne. Opcjonalnie można zapłacić za parking przy jednym z domów w okolicy, zwykle cena to 2 zł za godzinę.

We wsi nie zabraknie barów, restauracji, kawiarni i innych tego rodzaju miejsc – ale uwaga, głównie latem. Co więcej, będą to przede wszystkim budki z jedzeniem. My poszukaliśmy miejsca większego, gdzie można płacić kartą, i znaleźliśmy Zajazd Baba Jaga. Jedzenie było w dobrej cenie, całkiem smaczne, porcje spore (dobra wiadomość dla panów!). Bardzo miło prezentuje się zwłaszcza zewnętrza część lokalu. Z psem wejdziecie jednak tylko na taras. Na pytanie, czy jest opcja poproszenia o miskę z wodą dla psa (czyli moje standardowe pytanie sprawdzające) pani odpowiedziała, że czegoś takiego nie mają. Szkoda 😉

dsc06815-kopia

ŁYSICA

Naszym celem jest jednak Łysica. Wejście znajduje się kilkadziesiąt metrów od głównej ulicy, niedaleko muru klasztornego. Na wstępie musicie zapłacić 7 zł za bilet (co wydaje nam się, po podróżach po najróżniejszych PN w Polsce, ceną dość wysoką za trasę na 2 godzinki…).

Łysica pomnik pamiątkowy

Nie ma tutaj niczego skomplikowanego: szlak jest jeden, o kolorze czerwonym, nie odchodzi na boki pomijając miejsce tuż za bramą wejściową, gdzie znajdują się krzyże i nagrobki ponad 50 osób rozstrzelanych w tym miejscu przez hitlerowców w czasie II Wojny Światowej. Miejsce jest dobrze zagospodarowane i zaopatrzone w tablice informacyjne w dwóch językach.

Łysica obelisk Żeromskiego

Kierując się szlakiem na Łysicę czeka Was podejście cały czas pod górę o długości ok. 2 km. Na początku jest to łagodny szlak, zaś potem staje się coraz bardziej stromy. Po drodze miniemy m.in. obelisk wspominający Żeromskiego, który za życia miejsce to uwielbiał głównie z uwagi na fakt, że urodził się w nieodległych Ciekotach (tam też znajdziecie muzeum „Szklany Dom”, niestety nie wiem, jak wygląda zwiedzenie go z psem).

Kapliczka i źródełko św. Franciszka

Ciekawym punktem po drodze jest niewielka kapliczka św. Franciszka wraz z nieodległym źródełkiem oraz stworzoną już w późniejszych czasach studnią. Lokalne legendy przypisują wodzie w źródełku dwie cechy: ma leczyć wzrok (bowiem, według legendy, obudziły je łzy wylane przez młodą dziewczynę po utracie siostry), a także sprawiać, że mężczyzna, który się jej napije, spłodzi męskiego potomka. Sami widzieliśmy parę osób biorących w butelki wodę – w jakim celu, nie śmiałam zapytać 😉 Ciekawostką jest, że woda w studni nigdy nie zamarza, zaś co jakiś czas wypuszcza bąbelki gazu.

Łysica studnia św. Franciszka

Łysica – Wierzchołki

Od kapliczki kierujemy się ostro pod górę, gdzieniegdzie mogąc przysiąść na powalonych pniach (choć tu warto być ostrożnym) albo na stojących, zadaszonych ławeczkach. Po ok. godzinie spacerowym tempem dochodzimy do szczytu Łysicy. Najpierw mijamy okazały wierzchołek wschodni, zwany Skałą Agaty bądź Zamczyskiem. Wierzchołek tutaj liczy ok. 608 m. n. p. m. i wyróżnia się obecnością skalistego gołoborza o długości ok. 500 metrów.

Łysica szczyt

Nieco dalej jest drugi, „główny” wierzchołek, z którego znana jest Łysica, liczący 611,8 m. n. p. m. – jest to najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich i najniższy szczyt Korony Gór Polski. Miejsce to na pewno rozpoznacie, bo postawiono tutaj replikę zabytkowego krzyża z 1930 roku, stojącą tuż obok tabliczki informacyjnej. Obok wprawne oko zauważy ruiny wieży triangulacyjnej. Przy szczycie stoją ławeczki, dlatego można sobie na nich wygodnie przysiąść i odpocząć. Oglądanie widoków jest zdecydowanie ograniczone z uwagi na fakt, że wierzchołek jest częściowo zalesiony – widać z niego tylko Górę Miejską.

Informacje praktyczne 

Właściwie cała trasa tempem spacerowym zajmie Wam maksymalnie 2 godziny (w sumie 4 km) – my pokonaliśmy ją w zasadzie nieco szybciej. Wokół rozciągają się przepiękne widoki na Puszczę Jodłową, wyjątkową i otoczoną ścisłą ochroną – dlatego schodzenie na boki jest niewskazane. Pod względem przyrody Łysica jest jednym z piękniejszych miejsc, w których gościłam. Na szlaku nie ma żadnego schroniska, są za to liczne ławeczki, na których można odpocząć.

dsc06797-kopia

Istotną sprawą są buty – my pojechaliśmy co prawda w adidasach i przejście trasy nie sprawiło większych trudności, ale następnym razem wybierzemy się w butach trekkingowych. Akurat trafiliśmy na ładny, słoneczny dzień, a ostatnio nie padało, dlatego trasa była sucha. Warto jednak mieć obuwie wyższe, na dobrej podeszwie i zabezpieczające kostkę z kilku powodów. Po pierwsze, wyższa partia trasy składa się głównie z korzeni i kamieni, więc łatwo źle postawić nogę. Po drugie, gdy jest mokro, to poślizgnięcie się w nieodpowiednim obuwiu jest murowane – czy to na dużych kamieniach, czy też drewnianych podestach ułożonych gdzieniegdzie. Po trzecie, po deszczu trasa ta spływa błotem, co znacznie utrudnia poruszanie się 😉

Jeśli chodzi o psa, to uważam, że nie musi mieć specjalnego „rynsztunku”. Rzecz jasna warto zabrać ze sobą miskę i wodę, ale to zabieramy zawsze; w niższych partiach znajdziemy niewielkie strumyczki i źródełko, z którego pies może się w razie czego napić. Buty dla psa są niepotrzebne, bo ścieżka jest głównie piaszczysto-ziemista, a kamienie, jeśli już, to spore. Wystarczą szelki i smycz albo pas biodrowy z amortyzatorem.