Gdy znajdziesz bezdomnego psa…

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu natknął się na bezdomnego psa. Czy pomógł mu w jakikolwiek sposób? Trudno mi to określić – rozpatrzenie wydarzeń z przeszłości pozostawiam moralności czytelników. Obecnie natomiast, po zmianie ustawy, zdarzyła się choć jedna „dobra” rzecz, mianowicie wszystkie gminy mają obowiązek podpisać umowy ze schroniskami czy miejscami, które zajmą się bezdomnymi psami z ich regionu.

 

 

Gdy znajdziesz bezdomnego psa, powinieneś skontaktować się przede wszystkim z Urzędem Gminy, na terenie której przebywa pies. Nie daj się zbyć! Urzędnicy mają obowiązek zająć się Twoim zgłoszeniem oraz zabrać bezdomnego psa i dostarczyć go do schroniska, z którym mają podpisaną umowę – rzecz jasna poprzez odpowiednie służby. Pamiętajcie, że zgłoszenie telefoniczne to nie jest takie „nic”, a my jako obywatele mamy prawo sprawdzać, czy urzędnicy działają na pewno skutecznie. Dlatego w razie, gdyby urzędnicy odmawiali zajęcia się sprawą, zasłaniając się nieznajomością przepisów (za co powinni być od razu zwolnieni), poproście o pisemną odmowę zajęcia się sprawą. Z taką decyzją należy udać się do Starosty, który nie tylko jest zobligowany do reakcji, ale również powinien wyciągnąć konsekwencje z zachowania urzędników gminnych. Jeżeli wiemy, że „nasi” urzędnicy są niechętni do reakcji, a pies błąka się od jakiegoś czasu – można złożyć zgłoszenie opisujące konkretnie psa, sytuację. Wówczas można to wysłać listem poleconym, przez co odbiór takiego pisma będzie równoznaczny z przyjęciem zgłoszenia, a brak reakcji – z ignorancją i niedopełnieniem obowiązków. Można też zanieść pismo osobiście i poprosić o potwierdzenie przyjęcia. W obu przypadkach mamy na papierze dowód, że zareagowaliśmy – i możemy go wykorzystać, gdy urzędnicy będą się „migać”.

 

Oczywiście, w przypadku gdy pies jest znaleziony w mieście, odzywamy się do SM. Jeżeli zaś nie wiemy, gdzie się odezwać – można zadzwonić do schroniska i poprosić o taką informację. Zgłoszenie musi przejść przez urzędników do schroniska, aby na utrzymanie psa wpływały pieniądze.

 

Nie kontaktujcie się w tym przypadku z organizacjami prozwierzęcymi – oni i bez tego mają co robić, a nie są w stanie ogarnąć bezdomnych psów z całego województwa czy rejonu. Poza tym, nie są w stanie zajmować się zgłaszaniem psów do gminy, bo wówczas musiałyby zatrudnić kogoś wyłącznie do tego celu. Warto jednak skontaktować się z nimi, gdy urzędnicy z danego regionu odmawiają jakiejkolwiek współpracy – zazwyczaj organizacje prozwierzęce skutecznie studzą ich zapały do własnoręcznego ustalania prawa.

 

Innym rozwiązaniem jest ominięcie tej drogi i zapewnieniu psu domu tymczasowego. Zachęcam do tego, jeżeli mamy ku temu warunki, bo jest to bardzo satysfakcjonujące; musimy jednak jasno ocenić swoje możliwości finansowe, mieszkaniowe, aby zapewnić psu odpowiednią opiekę. Jeżeli w naszym regionie jest jakaś sensowna organizacja pozarządowa (notka o organizacjach już w przygotowaniu), to możemy zwrócić się do niej z zapytaniem o np. pomoc w znalezieniu miejsca do tańszej sterylizacji albo kastracji dla znalezionego psa. Nie liczmy jednak na to, że organizacje prozwierzęce zapewnią nam środki na weterynarza czy karmę dla znalezionego psa – oni mają dużo własnych podopiecznych, na których nierzadko nie mają funduszy. Koszty utrzymania wahają się w różnych kwotach, od kilkudziesięciu złotych w przypadku np. dość zdrowego szczeniaka, którego trzeba odrobaczyć i zaszczepić oraz wykarmić, po niestety i kilka tysięcy w przypadku psów bardzo chorych. Satysfakcja z uratowania takiego psa jest jednak niewyobrażalna.

 

 

Zanim damy psu dom tymczasowy, powinniśmy być świadomi paru kwestii. Znalezionego psa dobrze jest zabrać do weterynarza od razu, aby sprawdził, czy pies nie ma tatuażu albo chipa. W przypadku tego pierwszego zazwyczaj mamy do czynienia z psem rasowym – dzwoniąc do ZKwP możemy dowiedzieć się na tej podstawie, kto jest właścicielem psa albo przynajmniej jego hodowcą. Czasami hodowca nie ma pojęcia o tym, że jego pies się błąka – ludzie są doskonałymi kłamcami. Wówczas może chcieć przejąć psa do siebie, dzięki czemu pies schodzi z naszej głowy i możemy pomóc innemu w razie potrzeby. Jeżeli pies ma chipa, to nie znaczy, że ustalimy jego właściciela. Prócz tego, że pies jest zachipowany, nr chipa oraz dane właściciela powinny być wpisane do odpowiedniej bazy. Dzięki temu będziemy w stanie zidentyfikować właściciela i z nim porozmawiać. Z doświadczenia wiem, że nie warto od razu przechodzić do sedna sprawy – jeśli właściciel mieszka w okolicy, a my nie spotkaliśmy ani pół ogłoszenia ani nie słyszeliśmy informacji, ze ktoś szuka zaginionego psa, zazwyczaj właściciele nie bardzo troszczą się o swojego czworonoga. W sytuacji, gdy znajdziemy psa i zgłosi się do nas potencjalny właściciel (zwłaszcza w przypadku psów rasowych), to powinniśmy poprosić o dowody na posiadanie psa, np. książeczkę zdrowia ze znakami szczególnymi, opis psa, cech charakterystycznych, konkretnych zachowań, reakcji na określone słowa. Spotykając się z takim właścicielem zazwyczaj widać po psie, czy to jest jego właściciel, czy nie – zwłaszcza, gdy przyniesie np. zdjęcia psa, ulubione zabawki. Kiedyś znajoma znalazła yorka, zgłosiła sie do niej rodzina i od razu było wiadomo, że to kochający właściciele, którzy przez przypadek psa stracili z oczu – pies ogromnie się cieszył, piszczał, a cała rodzina płakała razem z nim.

 

I jeszcze jedna, istotna kwestia. W przypadku, gdy do schroniska trafi pies, właściciel ma 14 dni czasu na odebranie go (czyli okres kwarantanny) – potem pies pozostaje do dyspozycji schroniska jako pies bezdomny, jest kastrowany (również wymóg najnowszej ustawy) i może być przekazany w ręce nowego właściciela. Gdy poprzedni właściciel zgłosi się do schroniska, a psa w nim już nie będzie – on natomiast ma dowody, że pies był – niewiele da się zrobić. Jeżeli pies był wyraźnie oznakowany, co pozwalałoby na identyfikację (obroża z adresówką, chip zarejestrowany w bazie, tatuaż), a mimo to nikt się z nami nie skontaktował – możemy pójść na drogę sądową (bądź załatwić to polubownie) i zarzucić schronisku zaniedbanie. Jeżeli natomiast pies nie był oznakowany i nic nie pozwalało na jego identyfikację, a minęły 2 tygodnie kwarantanny i potem pies został wydany – schronisko nie tylko nie powinno, ale i nie ma prawa podawać dawnemu właścicielowi danych nowych właścicieli. Jest to niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych.

 

 

A teraz trochę prawa. Ustawa o ochronie zwierząt mówi, że zwierzę nie jest rzeczą, jednakże w przypadku braku przepisów w konkretnych sprawach – pies jest traktowany według przepisów dotyczących rzeczy. I tak, jeśli znajdziemy psa i zgłosimy ten fakt do gminy (zaznaczając jednak, że psa zabieramy do siebie pod opiekę), schroniska czy zrobimy ogłoszenia, to pies staje się naszą własnością dopiero po 2 latach. Jeżeli znajdziemy właściciela i w udokumentowany sposób wezwiemy go do odebrania psa, ale ten się nie zjawi w okresie roku od wezwania, to pies przechodzi na naszą własność.  Jeżeli pies przybłąka się do nas, ale nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy jest porzucony – dopiero po trzech latach nabywamy prawa własności do niego (przez zasiedzenie). Jeśli właściciel się zgłosi przed upływem tych okresów w odpowiednich przypadkach – może odebrać swojego psa po udowodnieniu, iż jest to jego pies. Wówczas możemy również zażądać zwrotu poniesionych kosztów – tych, które jesteśmy w stanie udokumentować (rachunki do weterynarza, za jedzenie).
Jeżeli natomiast pies będzie wyraźnie porzucony (np. przywiązany gdzieś do płotu, drzewa; wyrzucony z samochodu; znaleziony na śmietniku – w momencie wzięcia psa do siebie nabywamy automatycznie prawa własności do psa. Pies wówczas od razu jest nasz.
  • Urti

    „Wówczas możemy również zażądać zwrotu poniesionych kosztów – tych, które jesteśmy w stanie udokumentować (rachunki do weterynarza, za jedzenie).”

    Jaka jest podstawa prawna takiego żądania?

  • Pingback: Niechciany pies? Do schroniska! - Biały Jack()

  • wilczur

    Co powinnam zrobic kiedy nakarmilam błąkajacego sie psa i dla bezpieczenstwa zamknelam go w kojcu u sasiada , zglosilam ten fakt do Strazy Miejskiej po dwoch dniach przyjechali ( po moich telefonicznych interwencjach ) porobili fotki i powiedzieli ze zglosza do weterynarza i odpowiednich sluzb , po dwoch dniach ciszy ponownie dzwonie i okazuje sie ze pies ma miske z woda ,jest w kojcu ,dostaje jesc wiec sasiad jest wlascicielem , nadmieniam ze ja mam psa -wilczura ktory nie toleruje innych psow a sasiad ma dzieci i obcego psa nie chce tym bardziej ze pies nie jest mlody a dzieci sa alergikami ,fakt porzuconych psow w naszej wsi jest nagminny i co drugi sasiad ma po jednym albo dwa pieski z ulicy ,nie ma kto juz go przygarnac – straz powiedziala ze jezeli psa wypuscimy i komus zrobi krzywde to zostaniemy ukarani ijeszcze jedno Gmina nie ma podpisanej umowy ze schroniskiem bo to sa duze koszta itd. czy jest wyjscie z tej sytuacji bardzo prosze o pomoc

    • psiaszansa

      nakarmienie psa i zapewnienie mu bezpieczeństwa do czasu odebrania przez SM. hycla czy bezpośrednio schronisko do tego zgłoszenie psa jako porzuconego, bezdomnego NIE STANOWI,że pies teraz ma właściciela bo ten sąsiad nim nie jest ! Na przyszłość telefon do gminy 9dobrze też wysłać maila ) plus telefon do SM . Gmina która nie ma uchwały o przeciwdziałaniu bezdomności zwierzat oraz umowy ze schroniskiem ma problem spory . Nie dac się zbyć pismo do Gminy i żadanie zaopiekowania się psem bezdomnym . Zaden przepis, ustawa nie zabrania nakarmienia, napojenia bezdomnego psa

  • beti

    bardzo proszę o pomoc od 3 tygodni mam psa który się przybłąkał są mrozy więc go karmię ,sunia ma ok kilkumiesięcy do roku istnieje możliwość abym mogła ją zostawiść jednak chciałabym aby gmina dołożyła się do sterylizacji, oni jednak wolą psa zabrać do schroniska (przecież to o wiele większe koszty niż jednorazowa pomoc) co mam zrobić może są jakieś ustawy które argumętowały by moją prośbę o jednorazową pomoc

    • Ciężko mi powiedziec, czy jest uzasadnienie takiej pomocy, jeśli jest Pani osobą prywatną – trzeba by w tej sprawie kontaktować się z prawnikiem. Na pewno jednak gmina chce wypełnić swoje obowiązki, bo ustawowo mają obowiązek zabrać psa do schroniska, z którym współpracują.