Dobry KONG nie jest zły

Jestem zwolenniczką poglądu, że jeśli coś może ułatwić nam pracę z psem, to warto z tego skorzystać. Tak było w przypadku klatki, tak jest też w przypadku np. KONGa.

Gwoli ścisłości: małe białe, póki nie zaczęło dorastać, to wcale nie niszczyło i pięknie zostawało same. Pewnego dnia pojechaliśmy do IKEI, a gdy przekroczyliśmy próg domu, podekscytowani zrobionymi zakupami, zastał nas chaos, od mokrego prania przewróconego razem z suszarką na rozgryzione wapno dla alergików poczynając, przez moją obsikaną poduszkę, aż na zalanych oliwką dla niemowląt pościeli i materacu kończąc. Potem użeraliśmy się z małym białym na wiele różnych sposobów, próbując zachęcić go do zostawania samemu bez darcia japy i siania zniszczenia. Ostatecznie na to drugie pomogła klatka, zaś na to pierwsze – właśnie KONG.
Początkowo zastanawialiśmy się, czy lepszy będzie KONG, czy też kula-smakula. Jednak trochę poczytaliśmy, przejrzeliśmy parę for internetowych i doszliśmy do wniosku, że zainwestujemy w to pierwsze. Z perspektywy czasu wybór wydaje mi się być oczywisty, skoro KONG ma za zadanie zająć psa, ale jednocześnie pomóc np. przy lękach separacyjnych czy psach, które zbyt łatwo i szybko się pobudzają. Kula-smakula zajęcie daje, ale równocześnie sprawia, że pies musi myśleć, zajmować się, chodzić, co w przypadku małego białego równa się pobudzenie i zwiększenie emocji oraz napięcia. Tymczasem KONG po prostu leży i daje się lizać (jakkolwiek to brzmi ;D ), a sama czynność lizania jest dla psa uspokajająca, dlatego to idealne lekarstwo na psy pobudliwe – według mnie, rzecz jasna.
Jesteśmy posiadaczami KONGa extreme, czyli czarnego i przeznaczonego dla niszczycieli w psiej skórze, w rozmiarze bodajże M. Specjalnie wklejam zdjęcie z bliska, bo trzeba Wam wiedzieć, że KONG ów był użytkowany bardzo często swego czasu, zostawał z psem również po wylizaniu w klatce, a my mamy go już ponad rok. Pomimo tego prawie nie ma na nim śladów użytkowania, więc na pewno dodatek „extreme” przy nazwie nie wziął się znikąd, a i urządzenie owo jest warte swej ceny. Ostatecznie małe białe też parę razy rzucało KONGiem po mieszkaniu czy klatce, gryzło go czy memłało – i śladów również nie ma.
Teoretycznie można takiego KONGa zastąpić czymkolwiek według wielu osób – na pewno w części przypadków jest to prawda, jednak nie wówczas, gdy pies niszczy. Dodatkowo, zabawka ta jest tak zbudowana w środku, że psu wcale nie tak łatwo jest wylizać wszystko od razu i bez trudu. Bardzo istotne jest również to, że aby wzmocnić „nadzienie” KONGa, można go włożyć do zamrażarki razem z papką, którą przygotowaliśmy, dzięki czemu nie dość, że masa stwardnieje, a pies będzie miał więcej zajęcia, to jeszcze i samej zabawce nic się nie stanie.
Bardzo istotne jest odpowiednie napełnienie zabawki tak, aby zajęła psa na jakiś czas. U nas młody, który naprawdę jest dość mocnym niszczycielem i ze wszystkim radzi sobie doskonale, potrafił zająć się dobrze przygotowanym KONGiem nawet przez półtorej godziny. Mistrzem w przygotowaniu tej zabawki jest w naszym domu M., ale zdradzę nieco jego sekretu. Na samo dno, czyli tam, gdzie pies nie sięgnie raczej językiem, wkładamy ciasteczka i chrupki w całości. Warstwa wyżej to w naszym przypadku pasztetowa albo jakiś mus dla kotów połączony z masłem, skruszoną suchą karmą i np. paskami mięsnymi dla psów. „Wejście” zabawki zatykamy np. żółtym serem, aby zachęcało i dawało pozytywne wzmocnienie, upewniając psa w tym, że jakoś sobie poradzi.
  • Dzięki za przepis na wypełnienie konga. 🙂

  • Dobry kong – to jest dobra sprawa, NAPRAWDĘ potrafi zająć psa 🙂

  • mania

    A ten żółty ser starty,zmielony, czy tylko w plastrach? 🙂 Bo mnie to nurtuje,muszę koniecznie spróbować 🙂

    • BialyJack

      W zasadzie – jak będzie Wam wygodniej 🙂 Powstała też inna notka z przepisem na pastę kongową, gdybyś poszukiwała konkretniejszych informacji 🙂

      • mania

        Bardzo dziękuję, poszukam. Wczoraj KONG doszedł wreszcie i testujemy 🙂

  • Luk

    Czy taki kong zastępuje całkowicie posiłek?

    • BialyJack

      U nas – w zasadzie nigdy nie. Wszystko zależy od tego, ile pies powinien jeść, ile wynosi jego posiłek – i ile napchamy do konga 😉

      • Luk

        Dzięki, trochę się obawiam, żeby psa nie przekarmić, choć na razie wydaje się to absolutnie niemożliwe, bo zasysa wszystko jak odkurzacz. 😉

        • BialyJack

          Taki egzemplarz tym łatwiej przekarmić, bo nie da znać, że już ma dość 😉 Po prostu próbuj przed nałożeniem do konga ważyć zawartość i odejmować od dziennej porcji – na oko 🙂

  • monika zwierzchowska

    Kong nie jest za duży wg rozpiski producenta dla Jacków powinien być rozmiar S

  • Pingback: Pies zostaje sam - Biały Jack()

  • Pingback: Rutyna - czy pies potrzebuje jej w życiu? - Biały Jack()

  • Pingback: Jak zrobić pastę do KONGa? - Biały Jack()