Czy pies może jeść… | Część 1

…tak, to jedno z najczęstszych pytań, które mi zadajecie w mailach i wiadomościach. Pochlebia mi to bardzo, aczkolwiek wszystkiego na pewno nie wiem i nie posiadam wykształcenia kierunkowego jako psi dietetyk. Aby jednak nie odpowiadać każdemu z osobna, przygotowałam i zaktualizowałam nieco wpisy o tym, co pies może jeść.

W krótkich, żołnierskich słowach: o jedzeniu psim piszę często. W dużej mierze wynika to z posiadania psiego alergika, ale również chęci obalenia zakorzenionych w naszej świadomości mitów na temat żywienia psa. I traktowania psiego żołądka jak śmietnika – bez dna i możliwości zachorowania. Dlatego też przedstawiam Wam jeden z najwcześniejszych, blogowych wpisów, zaktualizowany po ponad 4 latach.

Czy pies może jeść…

pies może jeść

…jabłka?

Tak tak, to pytanie pojawia się nadzwyczaj często. Oczywiście, jeśli nie występują żadne problemy gastryczne typu biegunki czy gazy, a pies jest zupełnie zdrowy – może jeść jabłka. Są one niepolecane wyłącznie przy chorobach śluzówki jelit i żołądka, bo mogą działać drażniąco. Co istotne, stanowią świetny dodatek do codziennej diety BARF, a także do jedzenia gotowanego czy jako przysmak przy karmieniu suchym. Jeśli stanowią jeden z elementów diety dostarczający witaminy, to warto je zetrzeć – łatwiej się strawią. Jednocześnie, należy usunąć z nich gniazda nasienne, ponieważ amigdalina zawarta w nich może prowadzić nawet w niedużych ilościach do zatrucia, zwłaszcza u mniejszych psów. Oczywiście, wszystko z umiarem – jabłko nie powinno być podstawą diety 😉

…banany?

Oczywiście, banany bez skórki również mogą występować w psiej diecie. Mogą być podawane w kawałku, gdy my zjadamy ten owoc, albo jako ugnieciona papka z dodatkami. Mogą stanowić również dodatek do psich ciastek, tak jak w przypadku naszych ostatnich przepisów. Są bardzo odżywcze, dlatego w rozsądnych ilościach jako dodatek pies może jeść je bez przeszkód.

…marchewkę?

Marchewka to jedno z niewielu warzyw, które uważam za idealne dla psa. Można podawać ją zarówno w formie twardej, surowej przekąski, jak i gotowanego dodatku do jedzenia. U nas zawsze świetnie działa w formie rozgotowanej, gdy pies ma problemy z gruczołami około-odbytowymi. Gotowana może być również zgnieciona i dodana do ciastek czy pasty do KONGa. Jeśli podajemy ją w ramach dodatku warzywnego podczas karmienia BARFem, to warto ją zetrzeć – psu będzie łatwiej ją strawić i przyswoić. Należy pamiętać tylko, aby obierać ją bądź chociaż myć (młodsze marchewki). Co istotne – przy długotrwałym karmieniu marchewką jako dodatkiem do diety u białych psów może pojawić się zabarwiony wyciek z oczu albo lekkie przebarwienie skóry i sierści, zupełnie jak u ludzi, czemu winny jest karoten. Dlatego też biały pies może marchewkę – ale trzeba do tematu podejść dość ostrożnie.

…kalafiora?

Kalafior jest jednym z warzyw z rodziny kapustowatych, a to powoduje, że może w bardzo silny sposób utrudniać trawienie. Co więcej, często powoduje również wzdęcia i gazy, co jest niebezpieczne zwłaszcza u osłabionych, chorych psów, ras olbrzymich czy szczeniąt. Najlepiej więc kalafiora omijać w psiej diecie. Wiele osób dopuszcza podawanie kalafiora w niewielkich ilościach oraz od czasu do czasu, pod warunkiem, że jest on ugotowany, dzięki czemu traci związki utrudniające przyswajanie jodu w psim organizmie.

…kalarepę?

Choć kalarepę bardzo osobiście lubię, to jednak naszemu psu jej nie podaję. Dlaczego? Z powodów podobnych jak w przypadku kapusty – jest przede wszystkim ciężkostrawna i może prowadzić do poważnych zaburzeń układu trawiennego.

…kości?

Tak, ale z pewnymi zastrzeżeniami. O ile opowieści weterynarzy o kościach, które ZAWSZE przebijają psu jelita to daleko posunięta legenda, to jednak – jak w każdej – jest w niej ziarnko prawdy. Nie należy na pewno podawać psu kości gotowanych – żadnego rodzaju, a już zwłaszcza drobiowych. Surowe kości drobiowe, wbrew wielu ostrzeżeniom, nie są dla psa, który powoli je, specjalnie groźne. Kruszą się one przy gryzieniu, a nie rozpadają na drzazgi – to drugie jest bowiem domeną kości drobiowych gotowanych. Trzeba również pamiętać, aby nie podawać kości psom starszych, osłabionym czy szczeniętom, jeśli jedzą one na co dzień coś innego, zwłaszcza suchą karmę czy jedzenie gotowane. PH ich żołądka nie będzie w stanie poradzić sobie z trudną w trawieniu kością, a to może doprowadzić do zatkania układu pokarmowego i interwencji chirurgicznej. Tak więc – zawsze surowe, w ilościach niewielkich (chyba że pies jest karmiony BARFem) oraz w rozsądnych proporcjach. Dobrze jest też pilnować psa, zwłaszcza przy pierwszych próbach jedzenia, aby dokładnie gryzł kość i nie połykał jej zbyt łapczywie. Duże, cielęce kości kulkowe pies może jeść jako przekąskę, podawaną najlepiej pod czujnym okiem opiekuna – są one tak twarde, że pies często po prostu je skubie i żuje.

…ziemniaki?

I znów – tak, ale nie zawsze. Nie wolno psu podawać ziemniaków w całości czy surowych, które są dla niego śmiertelnym zagrożeniem. Jeśli podajemy ziemniaki z różnych przyczyn (np. karmimy psa podwórkowego albo nie możemy podawać ryżu jako wypełniacza), powinny to być ziemniaki bardzo długo gotowane, wręcz rozgotowane, a także zgniecione na papkę. Nie należy podawać gorących ziemniaków, bo może to doprowadzić do skrętu żołądka. Nie należy również gotować psu zzieleniałych czy zepsutych ziemniaków, a także tych, które już zaczęły kiełkować – i szczerze mówiąc, my też nie powinniśmy ich jeść ze względu na solaninę. Należy pilnować, aby pies nie zjadł obierek z ziemniaków czy odkrojonych części. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby raz na jakiś czas podać świeże, rozgotowane ziemniaki w formie puree jako wypełniacz.

…kiełbasę?

Generalnie nie należy podawać psu jedzenia przetworzonego w codziennych posiłkach. Jedzenie przetworzone to takie, które przygotowane jest z myślą o człowieku. Niemniej, jeśli raz na jakiś czas w ramach nagrody pokroimy drobno niewielki kawałeczek kiełbasy i podamy przy nauce trudniejszych rzeczy, psu nie zaszkodzi to na dłuższą metę. Trzeba jednak pamiętać, że jego układ pokarmowy może wykazać nietolerancję dla przypraw, soli czy innych dodatków zawartych w kiełbasie. Tak więc – na pewno nie karmimy psa kiełbasą, ale niewielki plasterek podany raz na jakiś czas nie powinien zaszkodzić. To samo dotyczy wszelkich wędlin, przy czym podawanie smażonego boczku jest już przesadą – przede wszystkim z uwagi na szkodliwość procesu smażenia.

pies może jeść

…zupę?

W kolejce mamy wpis o żywieniu jedzeniem gotowanym, dlatego teraz w dużym skrócie. Jeśli gotujemy zupę dla siebie i chcemy dać psu tzw. zlewki – jest to zły pomysł. Dlaczego? Przede wszystkim z uwagi na składniki użyte w takiej zupie, w tym sporą ilość soli, przypraw, kostki rosołowe, a także cały szereg dodatków, które sprawiają, że zupa nam smakuje. Pies nie jest śmietnikiem, w który możemy wlać wszystko, co nam zostanie z obiadu, co by „się nie zmarnowało”. Wystarczy gotować tyle, żeby nie zostało. ALE jeśli przygotowujemy np. zupę-krem dla niemowlaka podczas rozszerzania diety, używając jedynie np. jednego gatunku mięsa i marchewki (czyli dajemy marchwiankę), a całości nie przyprawiamy (bo i po co?), to pies może jeść takie cudo jako urozmaicenie czy dodatek do diety, o ile same składniki nie są dla niego szkodliwe. Zakładam jednak, że tego rodzaju papka nie mieści się w pojęciu zupy dla większości osób 😉

…pieczywo?

I znów: znam wiele psów, które wprost przepadają za bułkami, zwłaszcza suchymi 😉 Dla Małego Białego jednym z ulubionych smakołyków jest właśnie kawałek skórki z chleba czy bułki, zwłaszcza gdy jesteśmy np. w trasie i akurat robimy sobie przerwę na kanapki. Generalnie pieczywo nie powinno być jednak podstawą psiej diety. Pieczywo kupne ma w sobie, wbrew pozorom, sporo chemii – polepszaczy smaku, substancji spulchniających i innych, które psu nie są absolutnie do niczego potrzebne (nam też, szczerze mówiąc ;)). Na pewno lepiej będzie poczęstować psa pieczywem zrobionym samemu; nie jest to trudne, a nawet specjalnie czasochłonne, co przetestowałam na własnym przykładzie. Niemniej jednak pieczywo jest sporym zastrzykiem węglowodanów, długo się trawi, powoduje uczucie sytości i zatkania. Przez długi okres fermentacji w układzie pokarmowym może spowodować wzdęcia i gazy. Podane rozsądnie, w formie przekąski raz na jakiś czas, w niewielkiej ilości zwykle nie szkodzi, choć rzecz jasna stanowi raczej smakołyk jak kawałeczek kiełbasy czy sera. Na pewno nie powinno znajdować się w codziennej, psiej diecie, zwłaszcza w formie napęczniałych kromek często serwowanym psom karmionym jedzeniem gotowanym (znów: bo zostało i żeby się nie marnowało).

To tylko część z Waszych pytań – reszta pozostaje nadal do zagospodarowania. Dla Was specjalnie przygotowałam również grafikę o czym, co pies może jeść, a czego nie powinien – znajdziecie ją tutaj, zapraszam do udostępniania, jeśli przydanie Wam do gustu 🙂

  • Karina

    Hej! Fajnie, że wrzuciłaś taką notkę bo kilka razy już zdarzyło mi się szukać czy moge podać konkretną rzecz Terrorowi 🙂 Np. Kapustne lub cytrusy.
    A jak to jest z orzechami? Znam psa który sam rozłupywał orzechy włoskie ze skorupek i wyjadał tylko środek, obierki zostawiając za każdym razem, a wyciąganie z orzecha z połowy przegryzionej łuiny było dla niego świetną zabawą. Dopiero od jakiegoś czasu zastanawiam się czy pies w ogóle może jeść orzechy i jeśli tak to jakiego rodzaju?
    Podpowiadam Ci też, że odpisałam na maila, a tyle to trwało z powodów rodzinnych, w mailu wszystko wytłumaczyłam 🙂
    Trzymajcie się 🙂
    K i T 🙂

    • Karo

      Moja suczka PRT robi dokładnie to co napisałaś, rozgryza łupiny orzechów włoskich i wyjada orzeszka ze środka. Zawsze sie zastanawiam jak ona to robi, przeciez te lupiny sa strasznie twarde! Nie zauwazylam nigdy u niej zadnych przebojow zoladkowych po orzechach.

      • Karina

        Mnie też to długo zastanawiało, ale od pewnego czasu myślę nad względem zdrowotnym jedzenia orzechów przez psa. Ale temu psu nic się nigdy nie działo, więc chyba to nie jest niebezpieczne 🙂
        Dziś większe zmartwienie, moja pierdołka skubnęła ość z makreli, z podłogi, a ja nie zdążyłam jej wyciągnąć. Mam nadzieję, że nic się nie stanie. Ehhh… 🙂

  • Troszkę bym tutaj dopowiedziała, co do ziemniaków. Owszem muszą być one gotowane gdyż wysoka temperatura powoduje rozpad substancji antyżywieniowych, których w ziemniakach jest całkiem sporo jednak, co do obierania cóż.

    Zdecydowanie bardziej polecałabym wyszorowanie ich dokładnie ostrą szczotką czy drucianym zmywakiem do naczyń. Chodzi tu o to, że im więcej z ziemniaków odkrajamy tym więcej cennych ich składników tracimy.

    Budowa ziemniaka jest taka, że większość substancji odżywczych w tym witamina C gromadzą się tuż pod skórką, a im głębiej w ziemniaka zaglądamy tym mniej wszystkiego co wartościowe. Za to w centrum ziemniaka to już mamy tylko wiązki przewodzące i nic wartościowego, nawet skrobi mało.

    Jednak zdecydowanie polecam ziemniaki w diecie psa gdyż są tak na prawdę dużo łatwiej przyswajalne niż ryż, a co za tym idzie łatwiej strawne i bardziej wartościowe 🙂

  • Ola D

    Super, że pojawił się tutaj taki post, czekam na dalsze części 🙂

  • Moje Yorki, kiedy słyszą skrobanie, nie ważne czy to ziemniaki czy cokolwiek od razu biegną, bo myślą, że to marchewka. Kochają się w niej namiętnie!

  • Moja poprzednia suczka dałaby się pokroić za obierki z ugotowanych ziemniaków i za gotowane skórki z bobu:-) a żyła 20 lat!

  • Pingback: Czy pies może jeść... cz. 2 - Biały Jack()

  • A co z papryką? Moja Sońka ją uwielbia ale też staramy się nie za dużo jej dawać.

    • Generalnie nie znalazłam przeciwwskazań do podawania psu czerwonej, słodkiej papryki. Nie można na pewno podawać chilli, no i papryka nie powinna stanowić podstawy diety. Jednakże stawiałabym na taką paprykę z dobrego źródła, niekoniecznie sklepową, bo ta może być mocno napakowana chemią. Oczywiście, jeśli to jest tylko przekąska raz na jakiś czas i pies dobrze na nią reaguje, to czemu nie 😉

  • Agnieszka

    Loki kocha marchewkę – dzięki za pomysł na pastę do konga z nią 🙂
    http://lokithehusky.blogspot.com/