Czy pies może jeść… cz. 2

Pierwszy wpis tego rodzaju stał się bardzo popularny i wiele osób z niego skorzystało. W związku z tym, że został napisany dość dawno, tym razem przedstawiam Wam część drugą, z kolejnymi zapytaniami, które pojawiły się na naszym blogu z Waszej strony.

Część pierwszą znajdziecie tutaj, pod linkiem. W drugiej części przedstawiamy Wam kolejne produkty, które pojawiają się często w naszej kuchni, a wokół których narosło wiele mitów żywieniowych, jeśli chodzi o psią dietę. Albo wręcz przeciwnie – o których informacji jest dość mało. Mam nadzieję, że skorzystacie 🙂

Czy pies może jeść…

DSCN8573

…jajko?

Dla wielu osób oczywistym jest, że w diecie psa występuje jajko, zazwyczaj surowe. Faktycznie, podawane raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Niemniej jednak, trzeba pamiętać, że w białku kurzego jaja znajduje się awidyna, która jest białkiem wiążącym witaminę H (bądź B7), zwaną również biotyną; wiązanie to sprawia, że biotyna jest nieprzyswajalna dla psiego organizmu. Oznacza to, że u psów spożywanie dużej ilości surowych jajek – zwłaszcza białek jaj – powodować może objawy niedoboru biotyny, m.in. pogorszenie kondycji skóry i sierści, zaburzenia łaknienia, problemy ze wzrokiem czy wątrobą. Twierdzi się, że bezpieczna ilość dla średniego psa to jedno surowe jajko tygodniowo. Z drugiej strony, żółtko jaja kurzego zawiera wiele korzystnych substancji, dlatego szczególnie poleca się podawać jajko ugotowane tak, aby żółtko nadal było płynne, zaś białko – lekko ścięte. Gotowanie niweluje negatywny wpływ awidyny.

Dodam od razu parę słów na temat skorupek jaj kurzych. Wiele osób obawia się salmonelli – psy jednak w większości przypadków przechodzą ją bezobjawowo, jako że ich układ pokarmowy przystosowany jest do nieco innego trawienia niż organizm ludzkich. W diecie BARF stosuje się czasem zmielone (i niekiedy sparzone) skorupki jaj jako źródło wapnia w alternatywie dla kości; dotyczy to psów, które z jakichś względów nie mogą spożywać kości w odpowiednich ilościach.

…truskawki?

O to pytaliście często. Po zanalizowaniu źródeł, do których udało mi się dotrzeć – głównie anglojęzycznych – okazuje się, że truskawki są dla psa zupełnie bezpieczne: zarówno te hodowane w ogródku, jak również dzikie, spotykane niekiedy na zaniedbanych poletkach czy łąkach. Truskawki są zalecane zwłaszcza w formie świeżej, kiedy mają najwięcej witamin. Dostarczają do organizmu głównie potasu oraz magnesu, ale również są źródłem witamin z grupy B, w tym również kwasu foliowego, czy kwasów tłuszczowych Omega-3. Oczywiście, wszystko z rozsądkiem – pamiętajmy, że nadmiar wszystkiego będzie psu szkodził 😉

…cukinię?

Osobiście uwielbiam cukinię, a gdy tylko zaczyna się na nią sezon, gości ona w mojej kuchni kilka razy w tygodniu, w różnych wydaniach. Również pies może zjadać niewielkie ilości cukinii, aczkolwiek znalazłam dwie informacje dotyczące sposobu jej podawania. Pierwsza mówi o tym, że cukinia powinna być raczej podawana w formie ugotowanej w wodzie, na parze czy pieczonej. Ma to ułatwić trawienie i przyswajanie pozytywnych substancji z cukinii. Według drugiej zasady, cukinii nie powinno się łączyć – podobnie jak ogórków – z papryką czy pomidorami, jako że zawarta w niej askorbina utlenia witaminę C, przez co o wiele gorzej się ona przyswaja. Podanie cukinii raz na jakiś czas nie powinno więc psu zaszkodzić – co więcej, jest to warzywo niskokaloryczne, a jednocześnie dostarczające sporo potasu.

…bób?

Niestety, nie bez ograniczeń. Niestety – bo u nas bób jest również w sezonie jednym z gatunków fasolowatych spożywanych dość często. Na pewno pies nie powinien spożywać bobu surowego, jako że jest on silnie wzdymający, utrudnia przyswajanie białka oraz jodu, co z kolei może prowadzić do problemów na tle tarczycowym. Gotowanie bobu nieco zmniejsza te negatywne skutki jego spożycia, trzeba jednak pamiętać, że bób należy zwykle gotować dłużej dla psa niż dla człowieka. Podawany od czasu do czasu – raczej rzadziej niż częściej – ugotowany bób może być źródłem pierwiastków śladowych, błonnika pokarmowego, a zarazem, dzięki niskiemu indeksowi glikemicznemu nie powoduje nadwagi i nie podnosi glukozy we krwi, jednocześnie zapewniając poczucie sytości. Trzeba jednak uważać, bo nadal w formie gotowanej może powodować wzdęcia u wrażliwszych psów. Co więcej, jako fasolowate może również wywoływać alergię, dlatego niezbędna jest dokładna obserwacja psa.

…arbuza?

Zimny arbuz w upalny dzień – pychotka, ale czy dla psa? Okazuje się, że arbuz pozbawiony pestek i grubej skóry może być podawany psu. Usunięcie skóry jest konieczne, jako że nie ma ona żadnych wartości odżywczych, może natomiast być źródłem szkodliwych substancji chemicznych pochodzących z oprysków. Pestki – jak wszystkie pestki owoców – usuwamy z czerwonego miąższu. I tak przygotowanego arbuza w niedużych ilościach można podawać psu, obserwując oczywiście, czy mu nie szkodzi. Arbuz w przeważającej ilości składa się z wody, a prócz tego znajdziemy tam też nieco witamin z grupy B, witaminy C oraz cukrów.

…imbir?

Imbir podawany w niedużych ilościach, zarówno w formie sproszkowanej i suszonej, jak również świeżej i startej, może mieć pozytywny wpływ na zdrowie psa. Przede wszystkim ułatwia trawienie, odgazowuje jelita. Jest to również składnik przeciwzapalny, przez co niektóre osoby podają imbir psom głównie w okresie zimowym, aby wesprzeć odporność ich organizmu. Co ciekawe, badania udowodniły, że imbir działa przeciw nudnościom, na przykład podczas jazdy samochodem, dlatego w lekkich stanach choroby lokomocyjnej weterynarze zalecają podawanie go w alternatywie do farmaceutyków – oczywiście, o ile wcześniej zostanie sprawdzone, że nie szkodzi on konkretnemu psu. Indywidualnych reakcji nie sposób przewidzieć.

  • Karolina K.

    Czytałam ostatnio kilka publikacji, z których wynika, że awidyna jest problematyczna jedynie dla ludzi i innych wszystkożernych ale nie dla drapieżników,do których należy pies. Przy pH poniżej 2 (a takie panuje w żołądku zwierząt mięsożernych) kompleks awidyna-wit. H rozpada się i biotyna staje się ponownie aktywna. Gdyby awidyna szkodziła drapieżnym, to w sezonie lęgowym ptaków łasicowate masowo cierpiałyby na problemy skórne (jedzą wtedy bardzo dużo jajek i to razem z białkiem) a jest wręcz odwrotnie. 🙂 Ważne jest jednak, by nie podawać jajek razem z innym jedzeniem i wybić do miski tak, by nie uszkodzić żółtka. Pies instynktownie najpierw wypije białko (dezaktywacja awidyny) a potem dopiero zabierze się za żółtko. To co napisałam, tyczy się przede wszystkim karmionych BARFEM. Zastanawiam się, czy psy karmione komercyjną karmą lub gotowanym jedzeniem również poradzą sobie z awidyną – mają nienaturalnie podniesione pH soków żołądkowych na skutek nadmiaru węglowodanów w diecie. Tego niestety nie wiem.

    • BialyJack

      Tak, też się z tym zetknęłam, jednak ja jestem wielbicielką zasady o umiarze – i myślę, że to jedno jajko tygodniowo surowe nie powinno tak czy siak zaszkodzić. I też zdaje mi się, że pies karmiony BARFem nieco inaczej trawi i przyswaja pokarm niż pies, który jest karmiony karmą gotową albo jedzeniem gotowanym. W przypadku jedzenia gotowanego żadnym problemem nie jest podgotowanie i jajka. W przypadku karmy komercyjnej – bywa różnie, a zauważ, że to właśnie osoby, które nie karmią BARFem częściej zastanawiają się nad podawaniem takich dodatków i szukają na ten temat informacji. Aczkolwiek nadal jest to na pewno kwestia osobnicza – na BARFie Mały Biały miał sraczkę stulecia, ledwo byłam w stanie go złapać w domu i wylecieć z nim na dwór. Na suchej złapał kilka razy nieco jajka, surowego i gotowanego – i nic. Czasem trudno za nim nadążyć 😉

      • Karolina K.

        Szkoda, że odpuściłaś BARF. Taki atrakcje jelitowe na poczatku barfowania są dość częste i na ogół spowodowane są brakiem odpowiedniej flory jelitowej i właściwego pH soków trawiennych. Po tygodniu do miesiąca problem sam się rozwiązuje, gdy układ pokarmowy zaadoptuje sie do nowej diety. Jednak trzeba się uzbroić w cierpliwość i przetrzymać kryzys. Innym sposobem jest stopniowe zwiększanie udziału surowego mięsa w diecie np. mieszając je z mokrą karmą.
        Może spróbujecie jeszcze raz pobarfować? Namawiam, bo warto, co widzę po swoim starym, schorowanym psie. 🙂

        • BialyJack

          Nie karmiliśmy BARFem tydzień, tylko kilkanaście tygodni co najmniej. Odpuściliśmy z różnych powodów – i jestem zdania, że BARF nie jest odpowiedzią na wszystko, bo jednak każdy organizm jest inny. Niestety, częstość podróży, brak miejsca na zapas mięsa i trudność w zdobywaniu tych mięs i kości, które Mały Biały jest w stanie pogryźć, a które nie są drobiem – za dużo zachodu. Zwłaszcza, że alergia na drób właśnie na BARFie spowodowała dodatkowo choroby skórne u psa (a drób marketowy nie był, tylko kupowany bezpośrednio ze wsi, ze sprawdzonego źródła).

          • Karolina K.

            Skoro tak, to może faktycznie BARF nie jest dla niego. 🙂 W takim razie nie namawiam. Myślałam, że poddaliście się znacznie szybciej. 🙂

  • Pingback: TOP 10 - najgłupsze "mądrości" i mity o psach cz. 1 - Biały Jack()

  • zdziwiona

    „askorbina utlenia witaminę C”? Przecież wit.C to kwas askorbinowy…owszem łatwo się utlenia choćby pod wpływem temperatury, no ale…