Ciężki problem, czyli nadwaga i otyłość

Ten temat męczy mnie już od jakiegoś czas – podstępnie za mną chodził, ale nie miałam na niego ostatecznego pomysłu. A dziś pomysł sam się zrodził, dzięki niezawodnym ludziom dookoła mnie i chyba wbrew ich świadomości. Będzie trochę wiedzy i trochę mojego zdania, ale co tam – mogę, to w końcu blog 🙂

Zacznę może od tego, że nie rozumiem, jak można samodzielnie psa zatuczyć. Tzn. jestem w stanie zrozumieć otyłość czy nadwagę u psa jedynie wówczas, gdy wynika ona po prostu z choroby przewlekłej, np. cukrzycy, problemów z trzustką czy hormonami. Jeżeli jednak nadwaga czy otyłość bierze się po prostu z tego, że pies dostaje za dużo jedzenia, to ma ochotę właściciela objechać z góry na dół – bo otyłość to choroba. Również u zwierząt.
Przede wszystkim, co to jest nadwaga, a co to jest otyłość. Według lekarzy weterynarii są to dwa różne pojęcia – najpierw jest nadwaga, a potem dopiero mówimy o otyłości. Dobrze obrazuje to ta grafika:
Punkty 1 i 2 to, jak widać, niedowaga. Punkt 3 to waga prawidłowa. Punkt 4 to nadwaga, a 5 – otyłość. Czym te dwie ostatnie rzeczy się różnią? O nadwadze mówimy wówczas, gdy masa ciała przekracza o więcej niż 5% optymalną wagę ciała. O otyłości – gdy jest to więcej niż 20-25 %. Na 4 obrazku widzimy nadwagę, w przypadku której zwierzę ma 20% dodatkowej masy ciała. Oznacza to, że pies, który standardowo waży 6 kg, z taką nadwagą będzie ważył 7,2 kg. Nieduża różnica liczbowa? Tutaj nie chodzi jednak o liczby, a o procentowy przyrost masy ciała, to to 1,2 kg oznacza, że stawy psa będą musiały nosić 20% więcej masy ciała. Na obrazku nr 5 jest otyłość z przekroczeniem masy ciała o 40%. Czyli pies o wadze optymalnej 6 kg będzie ważył… 8,4 kg! Tutaj liczba bardziej przemawia i przerażająca jest myśl (przynajmniej dla mnie), że pies waży prawie półtora raza tyle, ile powinien.
Z obserwacji moich zauważyłam, że największy problem z otyłością i nadwagą mają psy małych ras i psy z adopcji. Najpierw powiem, czemu te ostatnie – głównie dlatego, że w głowach Polaków wciąż tkwi śmieszne przekonanie, że jedzeniem będą w stanie wynagrodzić psu zły los, który spotkał go w dotychczasowym życiu. Czyli im bardziej pies był wychudzony, tym bardziej statystyczny właściciel będzie go tuczył. Statystyczny, bo problem nadwagi dotyka obecnie prawie 50% psów w kraju.
A dlaczego głównie dotyka psów małych ras? Powodów jest kilka. Przede wszystkim – liczby. Żeby utuczyć psa, który waży 50 kg do stanu, gdzie jego waga będzie przekroczona o 20%, musielibyśmy dawać mu tyle jedzenia, aby utył 10 kg. Aby utuczyć psa, który waży 5 kg w podobny sposób, wystarczy dać mu tyle jedzenia, aby utył… 1 kg. Oczywiste jest, że łatwiej jest psu dołożyć 1 kg niż 10 kg – stąd małe psy mają gorzej. Druga sprawa jest taka, że u dużych psów łatwiej zauważalne są pewne proporcje i właściciele jednak szybciej dochodzą do wniosku, że coś jest nie tak i pies wygląda na zbyt grubego. U małych psów, zwłaszcza np. nietrymowanych szorstkowłosych czy długowłosych, tak tego nie widać. Trzecia sprawa – im mniejszy pies, tym łatwiej ulegamy emocjom i dajemy się nabrać na piękne oczy i żebranie. Dlatego też małe psy dostają więcej żarcia, bo „są takie małe”. A potem przestają być.
Dlaczego otyłość i nadwaga są według mnie takim problemem? Bo uważam, że ani nadmiar, ani niedomiar nie są dobre. Tak samo, jak niedowaga jest w stanie powodować poważne problemy ze zdrowiem, tak samo może je powodować i nadwaga. Przy tym tej drugiej stanowczo trudniej jest się pozbyć, o czym z pewnością wiedzą ludzie, którzy kiedykolwiek odchudzali siebie albo swoje zwierzęta. Nadmiar masy ciała niezaprzeczalnie wpływa na stawy psa, obciążając je dodatkowo – jest to niebezpieczne w każdym stadium życia psa, choć tragiczne skutki może mieć w szczenięctwie, kiedy rosnące stawy są przeciążane. U psów starszych nadwaga po prostu skraca życie. Może wpływać praktycznie na wszystko: problemy z układem krążenia, problemy z oddychaniem, łatwiejsze męczenie się psa, gorsze znoszenie wysokich temperatur. U psów, które miały zabiegi chirurgiczne, znacznie zwalnia procesy gojenia i utrudnia utrzymanie rany w czystości, zwłaszcza gdy mowa o obszarach pachwin.
Są pewne czynniki, które wpływają na rozwój otyłości i nadwagi, na przykład wiek, płeć i zabieg sterylizacji, mała ilość ruchu, zbyt duża dawka pokarmu, czasami rasa (np. labradory, które z racji swojej użytkowości mają docelowo nieco większą ilość tkanki tłuszczowej, która miała w pracy w wodzie chronić je przed zimnem; obecnie labradory najczęściej widzi się własnie otyłe). Jak widać, na większość tych czynników wpływ mamy my. Nieprawdą jest, że każdy pies po sterylizacji tyje – faktycznie, metabolizm wówczas zwalnia, ale nie powinno zwalniać myślenie właściciela. Wystarczy zmniejszyć psu dawkę jedzenia, zwiększyć ruch. I nie dokarmiać.
Jak walczyć z otyłością i nadwagą? Na pewno z głową i systematycznie. To znaczy – nie zmniejszamy psu drastycznie dawki żywieniowej, nie każemy mu nagle biegać po kilka godzin, bo po prostu tego nie wytrzyma jego organizm. Wszystko robimy stopniowo, najlepiej we współpracy z lekarzem weterynarii, jeśli sami nie wiemy, jak się za to wziąć. Dla osób, które nie mają możliwości np. zwiększyć znacząco dawki ruchu psa, polecam kontakt z fizjoterapeutą, który przeprowadzi odpowiednie ćwiczenia, np. na bieżni. Również z głową.
Podsumowując mój przydługi wywód – uważam, że o ile można siebie doprowadzić do otyłości, bo to nasz wybór i będziemy mogli mieć pretensje jedynie do siebie, gdy organizm zacznie nam „siadać”, o tyle doprowadzenie do otyłości czy nawet nadwagi u psa powinno być uważane za zaniedbanie. W końcu prowadzi do chorób tak samo, jak i inne zaniedbania.
  • bardzo fajny tekst, warto poruszać temat – zwłaszcza na spacerach gdzie spotyka się starsze osoby folgujące swoim kuleczkom-jamniczkom

  • Pingback: Pies to pies - Biały Jack()

  • Dzięki za ten tekst. Od jakiegoś czasu zmagamy się z wagą naszego psiaka i, niestety – rezultaty są słabo widoczne. Pies jest rasy mieszanej, wyrósł dość nieproporcjonalny: długowłosy, z torsem i siłą jak u pitbulla a nóżkami jak nie przymierzając jamnik (no dobrze, są nieco dłuższe, ale wciąż bardzo krótkie).Skutek? Ciężko zauważyć nadwagę kiedy pies z założenia jest „baryłką” i przy tak krótkich nóżkach w wieku 6 miesięcy musiał mieć kupowane szelki jak dla owczarka niemieckiego.
    To jednak nie tłumaczy dlaczego psiak ma nadwagę. Niestety, jest to stworzenie które pomimo wyjścia z wieku szczenięcego nie ma ograniczeń jeśli chodzi o jedzenie. Podajemy mu dwa posiłki dziennie, ale co z tego skoro pies i tak jest ciągle głodny. Biega od jednej osoby do drugiej, jeśli nic nie dostanie to czeka pod płotem na sąsiada (a umówmy się, pomimo wielu napomnień sąsiadów ciężko kontrolować). Skutek? Odchudzanie powoduje że pies dalej tyje, robi się to już niebezpieczne. Weterynarz powtarza – mniej żarcia, pies chodzi głodny i wciąż nie chudnie. Niestety, nie mamy możliwości codziennych wielogodzinnych spacerów, ale staramy się 1-2 razy dziennie przejść się z nim choćby 2 kilometry. Mimo to – problem pozostaje.

    Nie chcemy dręczyć psa, próbujemy go odchudzić. Trochę kończą się już nam opcje, zwłaszcza że rodzice nie są młodzi i nie mogą biegać z psem po 4 godziny dziennie po lesie i „spalać kalorie”. Nie stać nas również na fizjoterapeutę. Jakiś pomysł co można jeszcze zrobić dla psiaka?