Aktywny pies – kiedy aktywność staje się przekleństwem

Ostatnio obserwuję bardzo niepokojący trend w przypadku młodych i tych już dorosłych JRT, będący efektem myślenia, że pies tej rasy musi być nad wyraz aktywny. Trend ten jest o tyle dla mnie przykry, że w dużej mierze powodowany jest przez ludzi, którzy albo „chcą dobrze”, albo po prostu niewiele wiedzą o wychowaniu psa – a ostatecznie odbija się na zdrowiu samych czworonogów i często ich dalszych losach. Według moich małych statystyk w ciągu ostatniego półrocza aż w ok. 70% przypadków psy nim dotknięte musiały szukać nowych domów.

Aktywny pies – zmęczony pies?

Przyznajcie się – ile razy słyszeliście, że jakikolwiek JRT to pies aktywny? Na pewno w większości przypadków, gdy z kimkolwiek o tych psach rozmawialiście. A czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co to znaczy, że pies jest aktywny? Pewnie nie, bo na wspomnienie aktywności większość z nas ma przed oczami psa, który ciągle się rusza, potrzebuje długich spacerów, wciąż przynosi piłeczkę do zabawy, a pozostawiony sam sobie – zjada meble z nudów. Z tego powodu wielu właścicieli JRT, zwłaszcza w dobie mody na „robienie czegoś z psem”, decyduje się po prostu bawić się z psem i zachęcać go do tego, aby był aktywny. Dlaczego? Bo przecież tego potrzebuje. Bo jak się zmęczy, to będzie chwila spokoju. Bo przecież to takie słodkie, jak szczeniaczek ciągle chce się bawić – widać, że na pewno nas kocha, a wspólna zabawa pozwoli nawiązać jeszcze silniejszą więź!

Przereklamowana socjalizacja

Macie szczeniaka? Na bank więc słyszeliście co nieco na temat socjalizacji. Ta popularna dziedzina wychowania psa faktycznie jest z różnych względów potrzebna, ale niestety, dziś socjalizacja staje się zwyczajnie przereklamowana. Dlaczego? Głównie dlatego, że szczeniaki w wyniku zbyt intensywnej socjalizacji staną się dokładnie odwrotnością tego, jakie miały być. Wystawienie na zbyt dużo intensywnych bodźców naraz będzie powodowało u psa przede wszystkim stres, negatywne skojarzenie i niechęć do współpracy z człowiekiem. O ile istotne jest, aby pies nie bał się nowych sytuacji, przedmiotów, nie reagował histerycznie czy opanował podstawowe zdolności, to wszystko trzeba robić tak, aby nie sprawiało silnego dyskomfortu. W chwili bowiem, gdy dyskomfort się pojawia, to działanie wychowawcze zanika. Pies przestaje myśleć i współpracować, a zaczyna się bać i stresować. I długofalowa katastrofa gotowa. Na ten temat nie będę się jednak rozpisywać, bo świetnie zrobiła to Maja z Dog Up!

Dlaczego o tym piszę?

W ciągu ostatnich lat zajmowałam się psami bezdomnymi, a od jakiegoś czasu angażuję się również w adopcje JRT oraz psów w typie. Na tej podstawie jestem w stanie powiedzieć, że właściwie ogromna większość psów, które szukają domów, ma problem z zachowaniem wynikający z wystawienia na zbyt wiele bodźców. Często nie dotyczy to stricte socjalizacji, bo z nią dla odmiany przesadzają ludzie „bardziej w temacie”. Największy problem dotyczy jednak psów, które od szczeniaka były wciąż i wciąż bawione. Część z nich po silnej pracy u podstaw jest w stanie zostać w dotychczasowym domu – choć wymaga to zwykle nie lada wysiłku i wielu miesięcy starań, cierpliwości, konsekwencji i odkręcania zachowań, które były wyuczone od szczenięctwa. Reszta musi szukać domu – często jednak jest z góry skazana na porażkę. Dlaczego? Przez swoje zachowanie.

dsc06983-kopia-kopia

Aktywność, która wykańcza

Wyobraźcie sobie, że cały dzień coś robicie. Jesteście w ruchu, z kimś gadacie, gdzieś biegniecie, coś załatwiacie, nie macie chwili, aby odpocząć – wciąż gdzieś coś. Z czasem pogarsza się Wasza kondycja psychiczna, czujecie się sfrustrowani, bo nie możecie odpocząć. Krzyczycie na bliskich, wywołujecie konflikty w pracy, stajecie się wybuchowi albo płaczliwi. Nie możecie się na niczym skupić, a przede wszystkim – nie umiecie usiąść nawet na chwilę, bo nauczyliście się ciągle być w ruchu. Potem na łeb, na szyję leci Wasza kondycja fizyczna – czujecie zawroty głowy, bóle mięśni, cierpicie z powodu chronicznego zmęczenia. Paskudna wizja, nie? A jednak to samo wiele osób funduje swoim psom…

Aktywny pies musi odpoczywać

Choć słowa te kieruję, z uwagi na obserwacje i doświadczenia, przede wszystkim do właścicieli JRT, to na pewno przydadzą się wielu właścicielom psów aktywnych. Zapamiętajcie raz na zawsze: pies aktywny musi odpoczywać. Wiele szczeniąt, zwłaszcza tych nieco starszych, mogłoby się bawić ciągle – biegać za piłką, przeciągać się, czegoś szukać, podgryzać itd. O ile robią to we własnym zakresie, tj. bawią się przez określony czas, a potem odpoczywają – wszystko jest ok. Niestety w przypadku szczeniąt JRT, o których mowa, właściciele przerażeni wizją „psa aktywnego” starali się zajmować swoich pupili cały czas. Całą swoją energię poświęcali zapewnieniu psu zabawy, rozrywki i czegoś ciekawego do zrobienia, jednocześnie dziwiąc się (często z podziwem), ile taki mały piesek może czasu spędzić na aktywności. Zwykle pierwszym problemem było to, że pies nie spał w nocy, tylko zachęcał do zabawy.

dsc06736-kopia

Potem pojawiały się kłopoty z zostawieniem go w domu, bo zaczynał niszczyć i wyć. Następnie ciągle zaczepiał domowników, nawet coraz bardziej brutalniej – w efekcie po prostu gryząc (choć to takie słodkie u szczeniaczka, nie?). Pies wracał ze spaceru i nadal oczekiwał aktywności. Największy jednak problem zaczynał się wówczas, gdy pies dorastał. Hormony szalały, pies nie umiał sobie z nimi poradzić, bo ciągle był stymulowany i potrzebował ciągłej aktywności. Efekt? Część psów niszczyła i wyła w domu, a na spacerze znikała na całe godziny albo atakowała wszystko, co się rusza. Część wprowadziła w domu terror: Nie bawisz się? To masz dziadu zębami po nodze! Psy były ciągle gotowe do działania, ciągle czuwały, nie umiały poradzić sobie z własnymi emocjami – bo nikt ich tego nie nauczył.

masz aktywnego psa? naucz go odpoczynku!

W rezultacie właściciele takich psów często pisywali do mnie z prośbą o poradę albo pomoc w szukaniu domu – to ci bardziej zdecydowani. Niekiedy ich decyzje wspierane były opinią „behawiorystów”, których rozpiętość zdania zaczynała się na „To jest aktywny pies, nie dla was” przez „Ten pies jest po prostu walnięty, bo nie pracuje na kliker” aż po „Damy leki przeciwpadaczkowe i zobaczymy”. W każdym z tych przypadków „behawiorysta” powinien dostać przynajmniej w łeb, a na pewno nie powinien pracować z psami. I nie opieram tego jedynie na swojej „opinii”, a często na zdaniu znanych mi osób, które z konkretnymi psami pracowały (z mojego polecenia) i bez takich haseł czy użycia leków były w stanie wyprowadzić je z niepokojącego stanu.

Najlepszym, co możemy zrobić dla psów aktywnych – takich jak JRT – jest nauczenie ich od pierwszych dni w naszym domu odpoczynku. Pies powinien mieć swoje miejsce do leżenia, do którego warto go przyzwyczajać. Nie oznacza to, że ma np. nie spać z nami w łóżku – chodzi raczej o to, aby mieć miejsce, które pies kojarzyłby z automatu z odpoczynkiem. Na początku takie miejsce bardzo pomaga, a z czasem pies może uspokoić emocje w każdych warunkach. Warto zabawę przeznaczyć głównie na spacery, a silniejsze zaczepki ze strony psa ignorować i przekierować na zajęcia wyciszające, np. lizanie KONG-a albo gryzienie dobrego gryzaka.

Jak my to robimy

Na koniec podrzucam garść porad z własnej praktyki, zarówno z Małym Białym, jak i licznymi szczeniakami, które były u nas na DT. Na wstępie zaznaczę – miewaliśmy psy od 3-4 tygodnia do 1 roku życia. Nigdy nie zdarzyło się nam budzić więcej niż dwie-trzy noce z rzędu po to, aby z psem się w nocy bawić (ostatni szczeniak, Rambo, przesypiał ciurkiem kilka godzin, często od północy do 7 rano). Zdarzało nam się wstawać na np. szybkie odsikanie na dworze czy odkarmienie szczeniaka, który musiał jeść co 3 godziny. Nigdy nie musieliśmy zrezygnować z własnych zajęć po to, aby zabawiać szczeniaka. Nie było tak, że pies całkowicie zmieniał nasz tryb życia. Po 2-3 dniach po prostu każdy nowy lokator się przyzwyczajał, i, o ile był zdrowy, żył w sposób zgodny z naszym rytmem dnia oraz rozsądnymi normami.

dsc06893-kopia-kopia

U Małego Białego problem z wyciszeniem był na początku. Mieszkał wcześniej ze sporym stadkiem psów, które gwarantowało mu rozrywkę na cały dzień. U nas było chodzenie z kąta w kąt, popiskiwanie, drzemanie zamiast snu, zaczepianie nas, zabawek. Szybko zmieniło się to w problem z ogarnięciem emocji, niestety typowy u JRT jako psów pobudliwych. Pomogła klatka, którą chwalić będę zawsze i wszędzie – dziś stoi otwarta, pies często nie jest w niej zamykany. Mimo tego np. po zabawie (kończonej hasłem „Dość!”) idzie do siebie i tam się wycisza i przesypia część dnia. Nie wpływa to w żaden sposób na jego charakter (prócz tego, że jest bardziej zrównoważony) ani aktywność na dworze. Jest to ten sam pies, tylko nie ma problemu z nadmierną aktywnością. W domu przesypia właściwie cały czas, kiedy pracujemy, z przerwą na krótki spacer – dłuższe na rano i wieczorem.

W przypadku szczeniąt nie mamy konkretnego postępowania, głównie dlatego, że jeszcze nigdy nie zdarzył nam się zdrowy osobnik poniżej 10 tygodnia życia. Zwykle mamy do czynienia z chorowitkami wymagającymi wstawania w nocy, częstego karmienia, zastrzyków i kroplówek. Pomimo tego jednak zabawa z człowiekiem zawsze trwa do momentu, gdy pies jest najbardziej rozbawiony. Potem następuje wyciszenie – dajemy albo gryzaka (gdy można), albo ignorujemy, albo uparcie odkładamy w miejsce odpoczynku. Za pierwszym razem to ostatnie może być powtarzane nawet kilkanaście razy. Za drugim już kilka. Za trzecim – dwa czy trzy. Za czwartym szczeniaki zwykle same idą tam, gdzie mogą się zdrzemnąć. Działało zawsze 🙂

dsc06660-kopia

Zdaję sobie sprawę, że temat jest bardzo ogólnie poruszony – nie da się go jednak uszczegółowić, bo każdy pies jest inny. Każdy musi znaleźć własną drogę dotarcia do niego i zapewnienie mu rozsądnej ilości bodźców i równowagi między aktywnością a odpoczynkiem. Mam jednak nadzieję, że wpis wpadnie w ręce właścicieli szczeniąt i pozwoli zapobiec opisanym sytuacjom. Takim, w których pies z powodu błędu człowieka będzie musiał szukać nowego domu.

  • Tekst dobrze pokazuje, że wszystko w nadmiarze szkodzi, a najczęściej właśnie te dobre rzeczy. Z socjalizacją i aktywnością też trzeba uważać, a niestety wiele osób ignoruje wartość porządnego odpoczynku.

    Myślę, że jest to spowodowane tą właśnie modą na pracę z psem, o której mowa w tekście. Wszędzie piszą, żeby być aktywnym, szkolić się, bawić, ale nigdzie nie napiszą, że z umiarem. Nawet najwytrzymalsze psy północne potrzebują chwili odpoczynku 😉

  • Małgorzata Fortuńska

    Super artykuł

  • Kate

    🙂 Dzięki , już myślałam , że mamy nienormalnego JRT. Początkowo byłam przerażona tym czytaniem o aktywności psa 😉 „Życzliwi” informowali nas , że właśnie mamy małe ADHD w domu – co zupelnie zaprzeczało jego nauralnemu zachowaniu. I jest tak, że wybiega się na ogrodzie / spacerze , a w domu większość dnia odpoczywa – kiedy nas nie ma. W zasadzie ma nawet problem z weekendowymi zmianami, bo ma nas cały czas i czasem widać , że chce spać a jednocześnie chce nam towarzyszyć – śpi na siedząco. Niniejszym postem czuję się uspokojona 😉
    Ponadto nauka czystości poszła bardzo szybko. Niszczenie „domu” zostało na oderwaniu kawałka tapety, i pogdryzieniu stołka 😉 Zapewniliśmy mu gryzaki i maskotki, tutaj prawdziwy armagedon zastawaliśmy po powrocie , ale w końcu to było dla niego 😉 Teraz już jest spokój.
    Dodam, że nasz pies ( 5 mż) wychowuje się z 3 dzieci ( 12 – 10 – 4 lata). Próbuje dominować nad najmłodszym. Włączyliśmy zatem najmłodszego do obowiązków nad psem i jest coraz lepiej.
    Pozdrawiam 😉

  • Aneta

    Och dzięki za ten tekst!!! Popełniłam ten błąd z „aktywnością” psa. Dlatego, że nasza Mifi ma dopiero 4 mce wprowadzam zmiany, o których piszesz natychmiast i mam nadzieję, że podołam! Tylko ciągle jest problem z gryzieniem – nie daje się normalnie głaskać tylko gryzie, gryzie, gryzie. Moje dziecko jest właściwie całe podrapane na gonach i rękach, bo pies gryzie gdy on siedzi, biega. Dostałam radę od behawiorysty, że mam zamykać psa i dawać gryzaka. Natomiast męża ugryzła dwa razy na serio, bo chciał przesunąć ją na łóżku (nie był wobec niej agresywny!). Chyba dużo pracy przed nami jeszcze…

  • Pingback: Dlaczego adopcje szczeniąt nie są łatwe? - Biały Jack()